Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Ratowanie zabytkowych kopalni

03 Czerwiec 2020 
Na stronach Rządowego Centrum Legislacji zamieszczono przygotowany przez Ministerstwo...

Unijna pomoc w dobie kryzysu

03 Czerwiec 2020 
Podczas debaty „Unia Europejska – odpowiedź na kryzys”, która odbyła się pierwszego dnia...

Kolejne zmiany w zamówieniach...

03 Czerwiec 2020 
Rada Ministrów 20 maja przyjęła projekt ustawy o dopłatach do oprocentowania kredytów...

Trzeba przejść od słów do czynów

Data publikacji: 01-10-2007
Tagi:    kosztorys
Autor: fot. Budimex S.A.

Rozmowa z Markiem MICHAŁOWSKIM, prezesem zarządu Budimeksu SA i Budimeksu Dromeksu SA

Przetargi Publiczne: Jak mógłby Pan scharakteryzować obecną sytuację związaną z pozyskiwaniem kontraktów w zakresie zamówień publicznych?

 

Marek MICHAŁOWSKI: Wciąż jest zbyt mało dużych zamówień publicznych. Z pewnością mniej niż należałoby oczekiwać, patrząc na potrzeby kraju oraz czas, w jakim Polska dysponuje przyznanymi przez Unię Europejską funduszami i w jakim powinna je wykorzystać. Czemu się jednak dziwić, skoro Rada Ministrów do tej pory nie zatwierdziła jeszcze projektu rządowego programu rozbudowy infrastruktury. Co prawda, procedury pozyskiwania zamówień zostały w wyniku ostatnich nowelizacji przyspieszone, jednak trudności w rozstrzyganiu postępowań i tak się pojawiły, i to z najmniej spodziewanej strony. Tym problemem są znaczne rozbieżności między nieaktualnymi kosztorysami inwestorskimi (powstającymi przed rokiem i wcześniej) a rzeczywistymi kosztami realizacji inwestycji wycenianymi przez wykonawców na podstawie ciągle rosnących cen materiałów i robocizny.

 

PP: I dlatego po otwarciu ofert czasami okazuje się, że zawarte tam kwoty są o wiele wyższe niż zaplanował to zamawiający. Czy spotkaliście się Państwo z taką sytuacją?

 

M.M.: Oczywiście. Zdarzyło się tak np. w przetargu na budowę mostu Północnego czy rozbudowę oczyszczalni Czajka w Warszawie. Zamawiający rozpisują przetargi na kosztorysach, które utraciły swoją aktualność. Poza tym przerzucają na wykonawców ryzyko, które normalnie spoczywa na inwestorze. Rzetelni wykonawcy, przygotowując kosztorys, muszą wziąć pod uwagę nie tylko koszty robocizny i materiałów, ale także przewidywany w czasie realizacji zamówienia wzrost tych cen. Zamawiający tymczasem wszystko na ogół robią w wielkim pośpiechu. Inwestycje w Polsce realizowane są często pod ogromną presją utraty przeznaczonych na nie pieniędzy. A to zawsze prowadzi do większych czy mniejszych błędów, począwszy od niezgodności z prawem o zamówieniach publicznych, a skończywszy na setkach niedopowiedzeń związanych z zapisami zawartymi w specyfikacjach istotnych warunków zamówienia. Jak wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach. W interesie wykonawcy, realizującego daną inwestycję, leży maksymalne rozwianie wszystkich wątpliwości w sprawach dotyczących przedmiotu umowy, tym bardziej że kontrakty w Polsce są w przeważającej części ryczałtowe.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne