Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Powiązane artykuły

Nowe Prawo zamówień...

30 Październik 2019 
14 października 2019 r. Prezydent RP podpisał zupełnie nowe – długo procedowane i...

Muzeum Sztuki Nowoczesnej

30 Październik 2019 
Budowa nowego budynku Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie rozpoczęła się w czerwcu 2019...

Ogólnopolski Szczyt...

30 Październik 2019 
W dniach 26–27 września 2019 r. w Siedlcach odbyła się V edycja Ogólnopolskiego Szczytu...

Zwycięzcy i przegrani

Data publikacji: 01-10-2007
Autor: Fot. Archiwum PP

O kolejnych nowelizacjach ustawy Prawo zamówień pulicznych i ich praktycznych efektach rozmawiamy z Haliną Olszowską, przewodniczącą Rady Programowej miesięcznika „Przetargi Publiczne”, trenerem zamówień publicznych, jednym z prelegentów zaproszonych do udziału w II FORUM PRZETARGÓW PUBLICZNYCH

Przetargi Publiczne: Od naszej ostatniej rozmowy minęły już blisko dwa lata. Wiele od tamtego czasu się zmieniło w zamówieniach publicznych...

 

Halina Olszowska: To prawda. Rozmawiałyśmy pod koniec 2005 r., kiedy powstawał miesięcznik. A rzeczywiście zmieniło się przez ten czas bardzo dużo. Mieliśmy przecież dwie obszerne nowelizacje ustawy Prawo zamówień publicznych i kilka drobniejszych zmian w obrębie aktów wykonawczych. Można powiedzieć, że była to prawdziwa rewolucja w zamówieniach publicznych. Jak w każdej rewolucji – są zwycięzcy i przegrani. Jak pamiętamy, w 2006 r. dyskusja nad projektem ustawy była bardzo burzliwa, nie brakowało głosów krytycznych, wyrażanych przez ekspertów zarówno ze strony zamawiających, jak i wykonawców. Tylko że nikt ich nie słuchał. Warto byłoby te głosy przytoczyć, choćby na potwierdzenie słuszności sądów, skoro potem, w 2007 r., niektóre zostały uwzględnione, a inne potwierdza teraz Komisja Europejska. Niektóre pomysły z ubiegłorocznej nowelizacji były z gruntu złe i nie wiem, dlaczego pozostały w ustawie także przy okazji tegorocznej nowelizacji.

 

PP: Jakie zapisy uważa Pani za złe?

 

H.O.: Choćby art. 4a wprowadzony w 2006 r. jako przepis szczególny dla zamówień do 60 tys. euro. Na szczęście – choć po rocznej męczarni zamawiających i wykonawców – został on w tym roku uchylony. Inny przykład to art. 140 ust. 2 dotyczący nadzwyczajnej sytuacji, która może mieć miejsce pomiędzy wyborem oferty a zawarciem umowy, kiedy to można dokonać zmiany sposobu spełnienia świadczenia. Kwestia ta jest teraz przedmiotem niepokoju Komisji Europejskiej. W ustawie nie ma bowiem definicji i nie wiadomo, co ustawodawca miał na myśli, pisząc: „sposób spełnienia świadczenia”. Wysoki urzędnik państwowy wprawdzie tłumaczył w prasie, że dotyczy to np. sytuacji, gdy usługa sprzątania w ofercie podana jako usługa „z użyciem odkurzacza” może być spełniona „z użyciem miotły”. Wydaje mi się jednak, że ten przykład to ponury żart, bowiem w każdej ofercie podana cena zależy też od sposobu spełnienia świadczenia. Jego zmiana wpływa więc na zmianę ceny. Wystarczy przeczytać cały art. 140, aby zauważyć oczywisty dysonans wprowadzony w ust. 2.

 

Na kpinę zakrawa art. 27 ust. 5, dotyczący telefonicznego składania wniosku o dopuszczenie do udziału w postępowaniu, szczególnie w kontekście art. 96 ust. 3, dotyczącego jawności wniosku. Wydawało się, że nowelizacja z 2007 r. uchyli ten artykuł, tymczasem został on „udoskonalony”, bo chyba w celu przyspieszenia procedury każe zamawiającemu czekać na wniosek 7 dni. Przypomnieć należy, że przetarg ograniczony z uwagi na pilność udzielenia zamówienia może być przeprowadzony w bardzo krótkim terminie (art. 49 ust. 4 i art. 52 ust. 4). Tymczasem wystarczy telefon wykonawcy „za pięć dwunasta”, by zamawiający swoją decyzję musiał odłożyć na 7 dni.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne