Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Poznańska elektrownia...

10 Luty 2021 
Pod koniec stycznia w Poznaniu uruchomiono miejską elektrownię słoneczną.

Witraże na dworcu w Gdańsku

10 Luty 2021 
Na dworcu Gdańsk Główny trwają prace budowlane związane z przebudową dworca.

Umowa Partnerstwa

10 Luty 2021 
18 stycznia 2021 r. ruszyły konsultacje społeczne Umowy Partnerstwa, która jest...

Orzekanie bez podstaw prawnych

Data publikacji: 03-12-2007
Tagi:    szkoda
Autor: fot. Archiwum PP

Rozmowa z Beatą KAWIŃSKĄ, arbitrem, właścicielką biura konsultingowo-doradczego.

Przetargi Publiczne: Jak na samym początku wyglądał arbitraż?

 

Beata Kawińska: Od momentu powołania nas na arbitrów mieliśmy świadomość, że uczestniczymy w tworzeniu zupełnie nowego systemu, że są w stosunku do nas olbrzymie oczekiwania i staraliśmy się tym oczekiwaniom sprostać. Panowała zupełnie inna atmosfera, arbitrów cechował olbrzymi entuzjazm i zaangażowanie. Wymienialiśmy się doświadczeniami, każdy starał się indywidualnie pogłębić swoją wiedzę. Uważam, że pierwszy nabór arbitrów był przeprowadzony w sposób przemyślany i rozważny. Oczywiście – jak w każdym zespole – były jednostki bardziej i mniej zdolne. Generalnie, mając na uwadze, że mówimy o zupełnie nowym rozwiązaniu, arbitrażu do 2005 r. nie sposób ocenić źle. Arbitrem jestem od 1995 r., czyli od samego początku. Przy pierwszym naborze nie było żadnych ograniczeń terminowych. Myślę, że arbitrzy z tego pierwszego naboru sprawdzili się. Byli prekursorami i oczywiście mieli świadomość, że wbrew intencjom mogli popełniać błędy i je popełniali, ale takie ryzyko jest zawsze wkalkulowane przy wdrażaniu czegoś zupełnie nowego. W związku z powyższym formułowanie obecnie opinii o złym funkcjonowaniu całego orzecznictwa w tym okresie jest, moim zdaniem, nieuprawnione i krzywdzące.

 

PP. Do jakiej grupy została Pani wtedy zakwalifikowana?

 

B.K.: Posiadając wykształcenie techniczne, zgłosiłam się do grupy orzekającej w sprawach robót budowlanych. Ze względu na ilość uzyskanych na egzaminie punktów, zostałam powołana na arbitra na maksymalny okres, a mianowicie 6 lat. Orzekając, wielokrotnie korzystałam ze swojej wiedzy praktycznej dotyczącej bezpośrednio prowadzenia robót budowlanych. Wielokrotnie też pisałam uzasadnienie wyroków w imieniu zespołów orzekających. Myślę, że orzekanie w sprawach robót budowlanych sprawi nowym arbitrom wiele kłopotu. Ale oczywiście życzę im wielu sukcesów.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne