Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Ratowanie zabytkowych kopalni

03 Czerwiec 2020 
Na stronach Rządowego Centrum Legislacji zamieszczono przygotowany przez Ministerstwo...

Unijna pomoc w dobie kryzysu

03 Czerwiec 2020 
Podczas debaty „Unia Europejska – odpowiedź na kryzys”, która odbyła się pierwszego dnia...

Kolejne zmiany w zamówieniach...

03 Czerwiec 2020 
Rada Ministrów 20 maja przyjęła projekt ustawy o dopłatach do oprocentowania kredytów...

Do starego nie wsiądę

Data publikacji: 01-02-2012 Autor: Halina Olszowska
Autor: Bartłomiej Brosz

Nowy prezes fundacji uznał, że czas zapełnić lukę w prawie zamówień publicznych i wymyślił nowy rodzaj zamówienia – zamianę. Nie od dziś przecież wiadomo, że potrzeba jest matką wynalazków. A prezes potrzebę miał konkretną i jedyną w swoim rodzaju.

Prezes F., zanim wpadł na swój genialny pomysł, przez ponad trzy miesiące walczył o nowy stołek. Gdy tylko na nim zasiadł, postanowił najpierw posprzątać po swoim poprzedniku.

Od czego(ś) trzeba zacząć

Zaczął od wyposażenia gabinetu, bo stare wydało mu się niegustowne oraz nieadekwatne do jego stanowiska. Wiadomo przecież, że fundację rozwoju gminy odwiedzają goście tak z kraju, jak i z zagranicy i nie sposób sadzać ich na wysiedzianych fotelach, pamiętających jeszcze czasy, gdy powstawała ustawa o samorządzie gminnym, czy przy paździerzowych stołach – nie tracąc przy tym prestiżu. Koszt wyposażenia na szczęście zamknął się kwotą nieco poniżej 14 tys. euro, co pozwoliło Prezesowi F. po prostu wybrać meble w zaprzyjaźnionym centrum meblowym.

 

Niestety, gorzej było z zakupem nowego auta. Takim, które miałoby wartość poniżej 14 tys. euro Prezes F. wcale nie był zainteresowany, a zakup tego, na które miał ochotę, wymagał przeprowadzenia przetargu nieograniczonego.

Potrzeba matką wynalazków

Akurat w telewizji puszczali ciekawą reklamę pokazującą szerokie możliwości auta nowej generacji. Prezes F. codziennie musiał wsiadać do niemal pradziadka takiego auta. Nikt poważny takim gratem już nie jeździł, więc jakże tu prowadzić statutową działalność przy użyciu takiego złomu albo – co gorsza – jechać nim za granicę do partnerskiego miasta?

 

Udał się więc Prezes F. po prośbie do gminy, aby ta zakupiła mu odpowiedni samochód. Specjalista z gminy, któremu burmistrz nakazał się sprawą zająć, upierał się, że należy przeprowadzić przetarg nieograniczony. Zastrzegał jednak od razu, że nie gwarantuje to, iż dostaną akurat to cacko, które Prezes F. widział w reklamie i w upatrzonym salonie. 

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne