Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Pakiet wolnościowy

27 Listopad 2019 
Prawo budowlane ma się stać proobywatelskie, deregulacyjne i wolnościowe – taki cel...

Realizacja programów unijnych

27 Listopad 2019 
Portal Funduszy Europejskich opublikował dane dotyczące postępów w realizacji programów...

Zmiana ustawy o zasadach...

27 Listopad 2019 
6 listopada 2019 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o zasadach...

Niedorzeczne wymagania

Data publikacji: 01-09-2008

Rozmowa z Jadwigą SOŚNIAK, prezesem zarządu Przedsiębiorstwa Robót Wodnych i Ekologicznych „EKO-WOD”

Przetargi Publiczne: Zakres prowadzonych przez Państwa prac jest bardzo szeroki. Czy specjalizujecie się w wybranej grupie robót?

 

Jadwiga SOŚNIAK: Nasza działalność obejmuje dwie gałęzie. Jedna to roboty instalacyjne – wodociągowe, kanalizacyjne i budowa mniejszych kubaturowo oczyszczalni, natomiast druga to roboty hydrotechniczne. Tak naprawdę wywodzimy się z przedsiębiorstwa hydrotechnicznego i w tej chwili jesteśmy największą firmą hydrotechniczną na Dolnym Śląsku. Wszystkie inne duże firmy poupadały i zostaliśmy tylko my, jako firma z rzędu tych, które rocznie osiągają zyski w granicach 50 mln zł.

 

PP: Działacie tylko na Dolnym Śląsku czy też wychodzicie poza region?

 

J.S.: Realizujemy inwestycje na terenie trzech województw: dolnośląskiego, opolskiego i lubus kiego. Teraz jednak, ze względu na brak robót na tym terenie, szukamy zamówień również na pozostałym obszarze kraju.

 

PP: Czy to znaczy, że nie ma przetargów na roboty hydrotechniczne?

 

J.S.: Tak. W tej chwili ogłaszanych jest bardzo mało postępowań. A konkurencja jest ogromna. W postępowaniach na roboty instalacyjne rzędu 3-4 mln zł startuje minimum 10-12 wykonawców. Podawane w ofertach ceny są takie jak w 2003 r. Podając kwotę 6,50 zł za roboczogodzinę, nie jestem w stanie wygrać przetargu. W tej chwili, aby zdobyć zamówienie, wyceniamy ofertę po kosztach albo z minimalnym zyskiem. Tymczasem zapotrzebowanie na roboty hydrotechniczne jest bardzo duże, tylko nikt nie ogłasza postępowań. Instytucje, które np. we Wrocławiu zarządzają rzekami i obiektami hydrotechnicznymi, po prostu nie mają środków na inwestycje. W tym roku nie ogłosiły jeszcze żadnego przetargu. Mamy niezrealizowane inwestycje, będące jeszcze pozostałościami po powodzi z roku 1997. Niedawno powódź nawiedziła południowo-wschodnie regiony. Widać więc, że potrzeby w tym zakresie są bardzo duże i jest tutaj wiele do zrobienia. Mamy tu u siebie przykład rzeki Bystrzycy, która jest zdegradowana, nieodbudowana, nie ma zbiorników retencyjnych, chociaż zapowiadano, że będą. We Wrocławiu tak samo niewiele zrobiono. Mamy przecież niezabezpieczone wały. Nasza firma wykonała jeden ich odcinek – za 20 mln zł, ale na tym postępowania się zakończyły.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne