Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Radiotelefony dla SW

22 Lipiec 2020 
Służba Więzienna (SW) planuje zakup 1241 sztuk radiotelefonów przenośnych wraz z...

Funduszowy pakiet...

22 Lipiec 2020 
Podmioty korzystające z projektów współfinansowanych ze środków unijnych, których...

Tarcza 4.0

22 Lipiec 2020 
Ustawa z dnia 19 czerwca 2020 r. o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych...

Zwalczanie korupcji

Data publikacji: 12-05-2017 Autor: Agnieszka Lisak

Międzynarodowa norma ISO 37001 służy stworzeniu procedur informowania o nieprawidłowościach i właściwego reagowania na te informacje.

Pod koniec ubiegłego roku opublikowana została międzynarodowa norma ISO 37001 dotycząca zwalczania korupcji urzędniczej i gospodarczej. Czas pokaże, na ile spotka się ona z zainteresowaniem ze strony podmiotów publicznych. Większości z nas korupcja kojarzy się z łapownictwem czy też z przekupstwem, jest to jednak zbyt wąskie ujęcie tego problemu. Ta urzędnicza polega na wykorzystywaniu swojej funkcji lub pozycji do zaspokojenia czyichś oczekiwań w zamian za otrzymanie nienależnych korzyści. Takie same praktyki mogą mieć miejsce w strukturach podmiotów gospodarczych – mówimy wtedy o korupcji gospodarczej. Przykładem może być sytuacja, w której dyrektor w dziale zakupów zamawia produkty w najdroższej hurtowni w mieście po to, by otrzymać bonus w postaci sprzętu AGD, czy też zleca niepotrzebne usługi (ekspertyzy, analizy, opinie, consulting) „zaprzyjaźnionej” firmie.

Przełamanie tabu

Warto zadać pytanie, co takiego nadzwyczajnego jest w normie ISO, czego nie był w stanie wymyślić polski ustawodawca na przestrzeni dekad, a co ma ograniczyć nadużycia pozostające w związku z pełnieniem kierowniczych funkcji. Zdaniem autorki największą zaletą normy ISO 37001 jest przełamanie tabu dotyczącego korupcji. W większości podmiotów publicznych jest to temat krępujący, wręcz wstydliwy, którego z założenia się nie porusza. Jako społeczeństwo mamy dość osobliwe podejście do tego zagadnienia: rozmawiamy o nadużyciach urzędników przy rodzinnych uroczystościach, czasami wręcz delektując się tematem, potępiamy je z całą determinacją, gdy dotyczą polityków, będących przedstawicielami partii, której nie akceptujemy, ale biada każdemu, kto chciałby nas kontrolować i podejrzewać. Dziś większe oburzenie w urzędzie wywołuje to, że ktoś napisał donos na naczelnika wydziału, niż to, że zawarte w nim informacje mogą okazać się prawdziwe. Mamy uwarunkowane historycznie predyspozycje do dość swobodnego traktowania zasad uczciwości. W poprzednim systemie ten, kto – mówiąc kolokwialnie – kombinował, uchodził za osobę zaradną. A tak naprawdę kombinowali niemal wszyscy. Ten, kto o tym informował, spotykał się z krytyką, bo – jak by nie było – podejmował współpracę z władzą, która nie cieszyła się popularnością. W konsekwencji do dziś pokutuje przekonanie, że anonimowe informowanie o nieprawidłowościach w zakładzie pracy (np. w urzędzie) jest praktyką karygodną. Co więcej, wiele podmiotów publicznych w ogóle nie jest przygotowanych na przyjmowanie tego typu informacji. Gdy jakiś pracownik pozwoli sobie na „chwilę szczerości” i napisze, że nie wszystko jest tak, jak być powinno, w urzędzie nastaje konsternacja. Naczelnik wydziału, którego sprawa dotyczy, jest przecież osobą powszechnie szanowaną, sympatyczną i byłoby niezręcznie urazić go podejrzeniami. W dodatku brak wewnętrznych procedur sprawia, że nie wiadomo, kto miałby zająć się skargą, a jeśli – dodatkowo – informacja nie została podpisana, to jest kolejny argument, by dokumentu nie traktować poważnie. Pismo bez rozpoznania trafia więc ad acta. Może i doniesienie nie zostało podpisane, ale zostało wysłane z prywatnego adresu e-mailowego, dzięki czemu przy odrobinie kreatywności można łatwo ustalić, kto pozwolił sobie na „chwilę szczerości”. W urzędzie wybucha skandal, ale bynajmniej nie z powodu ujawnionych nieprawidłowości, lecz z powodu tego, że pracownik odważył się naruszyć dobre imię przełożonego. Po jakimś czasie pracownik traci pracę, emocje opadają, wszyscy wracają do swoich obowiązków w poczuciu, że dostali kolejną lekcję tego, że milczenie jest złotem.

Źródło informacji

Właśnie w tym miejscu należałoby przejść do omawianej normy ISO. Jeżeli w podmiotach publicznych dochodzi do nieprawidłowości, to bezcennym źródłem informacji stają się pracownicy, petenci czy też firmy startujące w przetargach. Norma stwierdza, że nie można bagatelizować informacji pochodzących od takich osób.

Tymczasem przeglądając strony internetowe urzędów, można zauważyć, że niemal nigdzie nie ma żadnej informacji co do tego, pod jaki adres e-mailowy można zgłaszać dostrzeżone nieprawidłowości czy sugestie.

[...]

 

Agnieszka Lisak
radca prawny

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne