Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Modyfikacje systemu...

31 Grudzień 2020 
Od 14 grudnia ub.r. zamawiający i wykonawcy mogą korzystać ze zmienionego systemu do...

Kanał przez Mierzeję Wiślaną

31 Grudzień 2020 
Budową drugiego etapu budowy kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną, drogi wodnej z...

Fundusz Inwestycji Lokalnych

31 Grudzień 2020 
Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych – czyli program bezzwrotnego wsparcia dla...

Licytuj, kto może

Data publikacji: 03-02-2009 Autor: Halina Olszowska

Wysłany na szkolenie burmistrz był pod ogromnym wrażeniem, kiedy dowiedział się, jak przeprowadzić licytację elektroniczną na roboty budowlane i ile można na tym zaoszczędzić. Jego entuzjazmu nie podzielili jednak pracownicy, gdy przyszło im się zmierzyć z tym zadaniem w praktyce.

Burmistrz pojechał na narty i upadł nieszczęśliwie. Nieszczęśliwie, bo nie ma chyba nic gorszego niż to, gdy nasz szef złamie rękę. Na dodatek prawą. Nie można pisać, nie można niczego podpisać, a rządzić trzeba.

 

Jeszcze gips na prawicy burmistrza nie wysechł, a on z nudów nie mógł już w magistracie wytrzymać. Mógł oczywiście siedzieć na zwolnieniu w domu przed telewizorem, ale jako praworęczny nawet z obsługą pilota sobie nie radził. Nie mówiąc o tym, że po dwóch dniach trzymania chorego męża w domu jego żona była bliska załamania nerwowego. Jedynie sekretarka wyuczona na kursach dla asystentek szefa umiała sobie poradzić z tym nieszczęściem i to ona wynalazła dla szefa szkolenie. Wszak słuch szefa w wypadku nie ucierpiał, a i rozum, póki co, zdawał się nie szwankować.

 

Szkolenie dla kierowników zamawiających organizowała pewna uznana firma, stawiając sobie za cel uświadomienie uczestników, ile może zdziałać informatyka w służbie zamówień publicznych.

„W celu zmniejszenia obciążeń biurokratycznych, warto zamiast przetargu nieograniczonego wprowadzić znacznie prostszy sposób udzielenia zamówienia, jakim jest licytacja elektroniczna albo aukcja elektroniczna” – przekonywano przyszłych uczestników szkolenia w ozdobnym zaproszeniu.

Trzy tygodnie i po sprawie

Zdaniem Iwony L., specjalistki od zamówień w tym dotkniętym nieszczęściem magistracie, złamana ręka miała dziwny wpływ na narastanie w głowie szefa różnych nierealnych pomysłów, ze szkodą głównie dla podwładnych. Burmistrz wrócił ze szkolenia wprawdzie bez notatek, ale za to z dobrymi materiałami szkoleniowymi i tzw. gotowcami.

 

Najbardziej zaś był zadowolony ze schematu pokazującego, co trzeba po kolei zrobić, aby poprzez licytację elektroniczną udzielić zamówienia na roboty budowlane niemal za przysłowiową złotówkę, choćby robota była warta prawie 5.150 tys. euro.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne