Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Modernizacja dróg łączących...

31 Grudzień 2019 
O blisko 12 mln euro wzrosną inwestycje w infrastrukturę drogową na polsko-słowackim...

Zamówienia z branży IT dla...

31 Grudzień 2019 
Zakład Ubezpieczeń Społecznych, który ma ponad 24 mln klientów, ma też największy system...

Centrum Usług Społecznych

31 Grudzień 2019 
Usługi społeczne są ważnym obszarem inwestycji finansowanych z Funduszy Europejskich.

Stadion za 21 miesięcy

Data publikacji: 03-03-2009
Autor: fot. archiwum własne
Autor: fot. archiwum własne

Rozmowa ze Sławomirem Wojtasem, prezesem zarządu, oraz Anitą Fornalczyk, prokurentem spółki Wrocław 2012

Przetargi Publiczne: Krajowa Izba Odwoławcza rozpatrzyła odwołanie, jakie wniosło konsorcjum Mostostal po tym, jak komisja przetargowa uznała za zasadny protest konkurencyjnego wykonawcy – konsorcjum Max Bögl – w postępowaniu na budowę wrocławskiego stadionu. Jaka była sentencja wyroku?

 

Anita Fornalczyk: Odwołanie zostało uwzględnione, a zamawiający został zobligowany do unieważnienia czynności, takich jak: uwzględnienie protestu złożonego przez konsorcjum Max Bögl i Budimex-Dromex oraz do unieważnienia czynności podjętych po ostatecznym rozstrzygnięciu protestu.

 

PP: Jakie były zarzuty konkurencji po pierwotnym wyborze oferty Mostostalu?

 

A.F.: Zarzutów w proteście było kilka. Komisja przetargowa uwzględniła cztery z nich. Generalnie wszystko rozegrało się wokół dokumentu wadialnego, a dokładniej gwarancji bankowej. W postępowaniu tym wadium miało formę trzech dokumentów: dwóch gwarancji bankowych i jednej ubezpieczeniowej – łącznie na kwotę 9 mln zł. Protestujący wskazał, że gwarancja bankowa w ofercie konsorcjum Mostostal, wystawiona przez grecki bank, jest dokumentem wadliwym. Chodziło w nim o niewłaściwe zdefiniowanie wykonawcy poprzez zastosowanie skróconej nazwy jednego z członków konsorcjum, jak również zamianę w nazwie znaku graficznego „&” na słowo „and”. Ponadto, zdaniem protestującego, z dokumentu owego nie wynikało, że gwarancja ma charakter bezwarunkowy. Wszelkie zarzuty dotyczyły więc tłumaczenia tego dokumentu. Jak wiadomo, wszelkie dokumenty w języku obcym składane są razem z ich polskimi tłumaczeniami. Zamawiający opiera się na tłumaczeniu, tymczasem okazało się, że pomiędzy oryginałem a tłumaczeniem zachodziły różnice.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne