Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Pakiet wolnościowy

27 Listopad 2019 
Prawo budowlane ma się stać proobywatelskie, deregulacyjne i wolnościowe – taki cel...

Realizacja programów unijnych

27 Listopad 2019 
Portal Funduszy Europejskich opublikował dane dotyczące postępów w realizacji programów...

Zmiana ustawy o zasadach...

27 Listopad 2019 
6 listopada 2019 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o zasadach...

Stadion za 21 miesięcy

Data publikacji: 03-03-2009
Autor: fot. archiwum własne
Autor: fot. archiwum własne

Rozmowa ze Sławomirem Wojtasem, prezesem zarządu, oraz Anitą Fornalczyk, prokurentem spółki Wrocław 2012

Przetargi Publiczne: Krajowa Izba Odwoławcza rozpatrzyła odwołanie, jakie wniosło konsorcjum Mostostal po tym, jak komisja przetargowa uznała za zasadny protest konkurencyjnego wykonawcy – konsorcjum Max Bögl – w postępowaniu na budowę wrocławskiego stadionu. Jaka była sentencja wyroku?

 

Anita Fornalczyk: Odwołanie zostało uwzględnione, a zamawiający został zobligowany do unieważnienia czynności, takich jak: uwzględnienie protestu złożonego przez konsorcjum Max Bögl i Budimex-Dromex oraz do unieważnienia czynności podjętych po ostatecznym rozstrzygnięciu protestu.

 

PP: Jakie były zarzuty konkurencji po pierwotnym wyborze oferty Mostostalu?

 

A.F.: Zarzutów w proteście było kilka. Komisja przetargowa uwzględniła cztery z nich. Generalnie wszystko rozegrało się wokół dokumentu wadialnego, a dokładniej gwarancji bankowej. W postępowaniu tym wadium miało formę trzech dokumentów: dwóch gwarancji bankowych i jednej ubezpieczeniowej – łącznie na kwotę 9 mln zł. Protestujący wskazał, że gwarancja bankowa w ofercie konsorcjum Mostostal, wystawiona przez grecki bank, jest dokumentem wadliwym. Chodziło w nim o niewłaściwe zdefiniowanie wykonawcy poprzez zastosowanie skróconej nazwy jednego z członków konsorcjum, jak również zamianę w nazwie znaku graficznego „&” na słowo „and”. Ponadto, zdaniem protestującego, z dokumentu owego nie wynikało, że gwarancja ma charakter bezwarunkowy. Wszelkie zarzuty dotyczyły więc tłumaczenia tego dokumentu. Jak wiadomo, wszelkie dokumenty w języku obcym składane są razem z ich polskimi tłumaczeniami. Zamawiający opiera się na tłumaczeniu, tymczasem okazało się, że pomiędzy oryginałem a tłumaczeniem zachodziły różnice.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne