Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Radiotelefony dla SW

22 Lipiec 2020 
Służba Więzienna (SW) planuje zakup 1241 sztuk radiotelefonów przenośnych wraz z...

Funduszowy pakiet...

22 Lipiec 2020 
Podmioty korzystające z projektów współfinansowanych ze środków unijnych, których...

Tarcza 4.0

22 Lipiec 2020 
Ustawa z dnia 19 czerwca 2020 r. o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych...

Środki ochrony prawnej (cz. 1)

Data publikacji: 06-05-2016 Autor: Piotr Wiśniewski

Prezentujemy głos w debacie na temat prowadzonych prac nowelizacyjnych nad pzp, zwłaszcza w kontekście przepisów dotyczących rozstrzygania sporów powstałych na gruncie zamówień publicznych.

Z wielu stanowisk artykułowanych w ostatnich miesiącach, czy to w mediach, czy na konferencjach i seminariach, wynika, że po przyjęciu nowelizacji Prawa zamówień publicznych, zapewniającej dostosowanie prawa polskiego do prawa Unii Europejskiej, zostaną podjęte prace nad nową ustawą1. Z tego powodu warto podejmować dyskusje na temat tego, jak powinien wyglądać nowy polski system zamówień publicznych. Nie wchodząc w szczegóły, ze względu na ramy niniejszego artykułu, chciałbym zasygnalizować kilka kwestii, które moim zdaniem są kluczowe w kontekście prac nad nowym systemem zamówień.

Czy skopiować dyrektywy unijne?

Dyskusja, jaka toczy się przy okazji prac nad projektem nowelizacji Prawa zamówień publicznych opracowanym przez Ministerstwo Rozwoju, czy wcześ­niej nad projektem Prawa zamówień publicznych opracowanym przez Urząd Zamówień Publicznych, sprowadza się do dwóch koncepcji. Pierwsza z nich opiera się na dążeniu do wdrożenia dyrektyw unijnych na zasadzie „kopiuj wklej”, a jej przykładem może być projekt opracowany przez UZP. Druga zaś to dążenie do wdrożenia dyrektyw przy wykorzystaniu aparatu pojęciowego właściwego dla naszej kultury prawnej, z zachowaniem regulacji, które dotychczas się sprawdziły – próbę taką podjęto w projekcie opracowanym przez Ministerstwo Rozwoju. Krótko mówiąc, w obu przypadkach celem, jaki przyświecał projektodawcom, było wdrożenie dyrektyw unijnych. O ile w przypadku Ministerstwa Rozwoju takie podejście było uzasadnione krótkim czasem przewidzianym na opracowanie projektu, o tyle w przypadku projektu opracowanego przez UZP można stwierdzić, że czasu tego było chyba zbyt wiele, a projekt ten, jako sprowadzający się do powielenia zapisów dyrektyw, należy ocenić negatywnie. Przed przystąpieniem do prac nad nowymi regulacjami należy odpowiedzieć na pytanie, czy celem nowego projektu powinno być jedynie wdrożenie dyrektyw unijnych. W mojej ocenie nie. Co więcej, ograniczenie prac nad nowym systemem tylko do tej kwestii uznałbym za dalece niewystarczające, krótkowzroczne i raczej świadczące o braku wizji polskiego systemu zamówień publicznych.

Podjęcie prac nad nowym systemem zamówień publicznych powinno antycypować to, co może się wydarzyć w sferze zamówień publicznych w naszym kraju co najmniej w perspektywie dekady, a najlepiej dwóch. Dyrektywy oczywiście na ten moment muszą być wdrożone, choćby ze względu na wydatkowanie środków unijnych w perspektywie finansowej 2014–2020, ale tylko o tyle, o ile jest to konieczne dla zapewnienia zgodności prawa polskiego z prawem unijnym. Wszelkie fakultatywne postanowienia dyrektyw powinny być poddane ocenie z punktu widzenia interesu naszego kraju i powinny być wdrażane tylko w przypadku stwierdzenia, że mogą stanowić dla nas tzw. wartość dodaną.

Wydaje się, że wdrażanie dyrektyw stało się celem samym w sobie. Przykładem mogą być postanowienia dotyczące tzw. zamówień in-house. Ich wdrożenie powinno być uzależnione od odpowiedzi na fundamentalne pytanie o ustrój gospodarczy w Polsce, tymczasem są one wdrażane bez próby odpowiedzi na to pytanie, bez próby oszacowania potencjalnych skutków implementowania tych rozwiązań do naszego porządku prawnego. Zachęcam Państwa do prześledzenia przebiegu uzgodnień międzyresortowych, gdzie wspomniana kwestia zamówień in-house, w skrócie rzecz ujmując, sprowadzała się do debaty na temat wielkości procentowej wskazanej w jednej z przesłanek przepisu dotyczącego zamówień in-house.
Zresztą podobnie rzecz się miała z innymi kwestiami uwzględnionymi w projekcie nowelizacji.

Czy Urząd Zamówień Publicznych jest potrzebny?

Po raz kolejny w ostatnich latach projekt nowelizacji Prawa zamówień publicznych został przygotowany poza UZP. Sytuacja taka otwiera pytanie o miejsce i rolę Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych w systemie, a nawet zasadnym czyni pytanie o rację bytu tego organu. Sygnalizując w tym miejscu i tę kwestię, dodam tylko, że moim zdaniem, jeżeli organ ten nie będzie podmiotem wiodącym, animującym i przygotowującym propozycje zmian w systemie zamówień publicznych (w tym oczywiście projekty ustaw), to trudno będzie znaleźć uzasadnienie dla jego istnienia. Wszelkie inne kompetencje tego organu, choćby te ujęte w obowiązującej ustawie, mają bowiem charakter wtórny, pomocniczy, co najwyżej wspierający tę pierwszą, zasadniczą, ujętą w art. 154 pkt 1 pzp. Sytuacji nie zmieni próba uczynienia z UZP portalu internetowego, jaką zaobserwować można w ostatnich latach. Realizowane w ten sposób – skądinąd istotne – zadania (narzędzia elektroniczne wspierające procedurę przetargową – aukcja elektroniczna, licytacja elektroniczna, katalogi elektroniczne, narzędzia komunikacji elektronicznej itp.) powinny być bowiem obsługiwane i udostępniane przez Centralnego Zamawiającego w ramach jego tzw. pomocniczych działań zakupowych. Sytuacji nie zmieni również próba uczynienia z UZP centrum szkoleniowo-konferencyjnego czy podmiotu wydającego wzorcowe dokumenty, wskazującego tzw. dobre praktyki. Tego bowiem typu wzorce powinny być wydawane przez organizacje branżowe, stowarzyszenia itp. Urząd powinien co najwyżej upowszechniać te wzorce. Ewentualny odmienny pogląd w tym zakresie musiałby uwzględniać odpowiedź na pytanie, czy w Urzędzie są rzeczywiste kompetencje do opracowywania dobrych praktyk.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne