Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

UZP o zamówieniach na...

11 Marzec 2021 
Zamówieniami publicznymi na innowacje określa się wszelkie zamówienia obejmujące zakup...

Wodny plac zabaw w Katowicach

11 Marzec 2021 
W Katowicach rozpoczyna się właśnie budowa wodnego placu zabaw na Osiedlu Tysiąclecia w...

Polska największym...

11 Marzec 2021 
Jak wynika z analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego, eksport autobusów elektrycznych...

W zgodzie ze… zdrowym rozsądkiem

Data publikacji: 03-02-2016 Autor: Kamila Mizeracka

Dzięki systemom compliance przedsiębiorstwa zwiększają swoją wartość rynkową, stają się zaufanymi partnerami w biznesie, a także są postrzegane jako profesjonalni zamawiający i wykonawcy.

Przedsiębiorstwo to swoisty organizm, który należy utrzymywać w dobrej formie prawnej, ekonomicznej oraz finansowej, aby funkcjonował prawidłowo i przynosił odpowiednie profity. Czy to jednak wystarczy? Okazuje się, że niekoniecznie. Dobrze jest przewidywać pewnego rodzaju „niedyspozycje” tychże zarządzanych organizmów oraz zastosować zasadę wyższości zapobiegania chorobie nad jej leczeniem. Stąd zarówno potrzeba polityki compliance, jak i moda na nią.

Jeszcze niedawno systemy compliance nie tylko brzmiały w Polsce obco, ale ich konstrukcja oraz proces wdrażania stanowiły zupełnie nieznany obszar dla rodzimych przedsiębiorstw. Tylko niektóre spółki działające na rynku regulowanym, np. banki, korzystały z wdrożenia tych zasad. Dzisiaj w wielu spółkach systemy compliance nie tylko zostały już wdrożone, ale przypisuje się im coraz większą rolę oraz odpowiedzialność.

Po co nam compliance?

Compliance to zarządzanie ryzykiem braku zgodności z normami i regulacjami prawnymi. Rolą tej kultury jest promowanie dobrych praktyk, zasad prawości, przyzwoitości, odporności na namowy do obejścia obowiązujących przepisów. Dzięki temu przedsiębiorstwa zwiększają swoją wartość rynkową, stają się zaufanymi partnerami w biznesie, a także są postrzegane jako profesjonalni zamawiający i wykonawcy.

„Compliance funkcjonuje na styku biznesu z otoczeniem regulacyjnym, relacji zewnętrznych. Czyli są to nakładające się na siebie pola aktywności biznesowej, umownej, zakupów i zamówień publicznych”1.

Zamówienia publiczne są obszarem polskiej gospodarki, w którym skala zidentyfikowanych ryzyk jest ogromna. Wyniki kontroli wielu instytucji oraz bieżące (np. medialne) informacje o korupcji w przetargach wzbudzają niepokój i ważą losy niejednego przedsiębiorstwa w walce o kolejne zamówienia publiczne. Nowa wiedza, którą organy zarządzające mogą czerpać i wprowadzać w życie w celu uświadomienia pracownikom, jak drogo trzeba zapłacić za podążanie niewłaściwą ścieżką, jest bardzo cenna. Istnieje jednak „druga strona medalu”: warto tak zaplanować wdrożenie systemu compliance, aby pracownicy realnie odczuwali satysfakcję z jego stosowania oraz czuli się dowartościowani pracą w takim przedsiębiorstwie. Jest to inwestycja w przyszłość – szansa na przekazanie dobrych praktyk nowym pracownikom i pewność co do powszechnej akceptacji obowiązującej kultury firmowej. Nieoceniona staje się tu rola szkoleniowców, działów HR oraz wewnętrznego PR.

W procesie wprowadzania compliance do organizacji można dostrzec też pewne minusy, są to przede wszystkim koszty. Coraz częściej spółki tworzą nie tylko stanowiska typu „compliance oficer”, ale całe komórki organizacyjne mające w zakresie swoich obowiązków analizę nowych przepisów, przygotowanie odpowiedniej interpretacji oraz „przefiltrowanie” ich przez wprowadzone regulacje wewnętrzne. A to kosztuje.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne