Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

PPP i dofinansowanie UE

26 Luty 2020 
Spalarnie odpadów, które mają powstać w Gdańsku i Olsztynie w formule PPP, realizowane...

Prace konserwatorskie w...

26 Luty 2020 
Muzeum Auschwitz ogłosiło przetarg w celu wyłonienia wykonawcy prac konserwatorskich...

100 obwodnic w 10 lat

26 Luty 2020 
14 lutego rozpoczęły się konsultacje publiczne dotyczące projektu programu budowy 100...

Kredytowanie się szpitali

Data publikacji: 12-01-2016 Autor: Paweł Ossowski
Tagi:    kontrola

Zdarza się, że niestabilne finansowo szpitale celowo nie regulują swoich zobowiązań zgodnie z terminem ich wymagalności, co może prowadzić do serii upadłości wielu małych i średnich wykonawców.

Coraz poważniejsza staje się sytuacja podmiotów, które dostarczają sprzęt do publicznych placówek służby zdrowia i realizują na ich rzecz usługi. Placówki służby zdrowia w obliczu trudnej kondycji finansowej kredytują się kosztem dostawców oraz usługodawców, nie regulując swoich zobowiązań zgodnie z terminem ich wymagalności. Nie trzeba chyba tłumaczyć, jak niekorzystnie wpływa to na sytuację małych i średnich podmiotów działających na rynku zamówień medycznych.

Poza niestabilną sytuacją finansową szpitali głównym czynnikiem wpływającym na to postępowanie było obniżenie przez ustawodawcę odsetek ustawowych z poziomu 13% do 8%. Przed tą zmianą perspektywa płacenia 13% ustawowych odsetek za nieuregulowanie w terminie należności była dla szpitali dość bolesna. Wydaje się, że aktualnie szpitale celowo nie płacą za dostarczone im na czas produkty i usługi, dzięki czemu pozyskują finansowanie za 8%, które jest obecnie najtańszym możliwym krótkoterminowym kredytem, jaki zadłużone placówki są w stanie uzyskać na rynku. Tym sposobem w firmie, w której zatrudniony jest autor, w ciągu pół roku od obniżenia odsetek ustawowych liczba przeterminowanych należności wśród publicznych zakładów opieki zdrowotnej wzrosła o prawie 20%.

Rosnące zadłużenie

Na koniec 2014 r. ogólne zadłużenie publicznych szpitali wynosiło prawie 10 mld zł! Kwota ta, co prawda, pozostaje na podobnym poziomie od roku 2010, ale należy pamiętać, że w zestawieniach nie bierze się już pod uwagę szpitali przekształconych w spółki prawa handlowego, a zatem zadłużenie to realnie wzrasta. Przez to, że placówki służby zdrowia nie są w stanie uzyskać kredytu w bankach (banki nie mają odpowiedniego zabezpieczenia, a także z reguły nie udzielają kredytów na spłatę już istniejącego zadłużenia, co powoduje, że koło się zamyka), sytuacja ta ma coraz większy wpływ na kondycję finansową dostawców i usługodawców.

Obecnie sprawa wygląda w ten sposób, że szpitale nie regulują swoich zobowiązań w terminie (mimo że termin zapłaty wynika z zawartych umów oraz doręczonych prawidłowo faktur, wynosząc minimalnie 30 dni, a bardzo często nawet 60 dni). W takiej sytuacji firmy-wierzyciele na początku starają się odzyskać kapitał przez standardową procedurę wezwania do zapłaty, a następnie sprawa zwykle trafia do sądu, gdzie firmy występują o nakaz zapłaty, a szpitale składają sprzeciw (z bardzo dużym prawdopodobieństwem mogą stwierdzić, że nie będzie on uwzględniony przez sąd, lecz jest to gra na czas). W przypadku uprawomocnienia się orzeczenia (nakazu zapłaty bądź wyroku) dostawca wnosi do sądu o nadanie klauzuli wykonalności. I dopiero po jej „przyznaniu” szpitale zwykle spłacają zadłużenie, bojąc się wysokich kosztów egzekucji komorniczych. Na dzień dzisiejszy szpitalom bardziej opłaca się ponosić koszty odsetek i koszty sądowe, niż zwracać wierzycielom należne pieniądze w terminie.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne