Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Modernizacja dróg łączących...

31 Grudzień 2019 
O blisko 12 mln euro wzrosną inwestycje w infrastrukturę drogową na polsko-słowackim...

Zamówienia z branży IT dla...

31 Grudzień 2019 
Zakład Ubezpieczeń Społecznych, który ma ponad 24 mln klientów, ma też największy system...

Centrum Usług Społecznych

31 Grudzień 2019 
Usługi społeczne są ważnym obszarem inwestycji finansowanych z Funduszy Europejskich.

Polisa doradcy

Data publikacji: 02-09-2009 Autor: Halina Olszowska
Tagi:    olszowska   polisa

Ostatnio wiele publikacji poświęcono wymaganiom dotyczącym składania polisy lub innego dokumentu potwierdzającego ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej w zakresie prowadzonej działalności. Nikt jednak dotąd nie zajął się sprawą Jana B., toteż najwyższy czas, aby ją nagłośnić i wyjaśnić.

Jan B. – z zawodu magister inżynier od instalacji sanitarnych – po czterech latach terminowania w wydziale zamówień publicznych pewnego urzędu i świeżo po ukończeniu studiów podyplomowych w tym zakresie postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.

 

Założył jednoosobową firmę doradczą specjalizującą się – jak napisał w ofercie – w kompleksowym rozwiązywaniu problemów zamawiających i wykonawców. Mawiał, że nie ma takiej sprawy, z którą by sobie nie poradził, albowiem zęby zjadł na zamówieniach. Patrząc na jego uzębienie, można było naocznie stwierdzić, że akurat tutaj nie mijał się z prawdą.

 

Gorzej było z dawaniem sobie rady w sprawach, z którymi teraz jako wykonawca zaczął się stykać. Nagle tamte wymagania zamawiającego, którymi obficie okraszał swoje specyfikacje, zaczęły mu przeszkadzać. Niektóre nawet uznawał teraz za wydumane, nierealne i niemożliwe do spełnienia, mimo że na temat zupełnie takich samych jeszcze 4 miesiące wcześniej wymądrzał się w rozstrzygnięciu protestu, pisząc: „Warunki udziału w postępowaniu ustanowione przez zamawiającego żadną miarą nie naruszają zasad uczciwej konkurencji”.

 

Tak więc w przypadku Jana B. potwierdziło się stare powiedzenie, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Teraz wyraźnie przeszedł na stronę wykonawców, razem z nimi zupełnie inaczej czytając specyfikację istotnych warunków zamówienia i pisząc w ich imieniu sążniste protesty – nawet te adresowanego do swego byłego pracodawcy.

Wymarzony kandydat?

I tak było do czasu, kiedy Jan B. otrzymał osobiste zawiadomienie o ogłoszeniu przetargu nieograniczonego. Zamawiający nie ma takiego obowiązku, więc owo powiadomienie było dla Jana B. nobilitacją, gdyż przetarg dotyczył przygotowania postępowania na wykonanie robót budowlanych o olbrzymiej wartości.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne