Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Ratowanie zabytkowych kopalni

03 Czerwiec 2020 
Na stronach Rządowego Centrum Legislacji zamieszczono przygotowany przez Ministerstwo...

Unijna pomoc w dobie kryzysu

03 Czerwiec 2020 
Podczas debaty „Unia Europejska – odpowiedź na kryzys”, która odbyła się pierwszego dnia...

Kolejne zmiany w zamówieniach...

03 Czerwiec 2020 
Rada Ministrów 20 maja przyjęła projekt ustawy o dopłatach do oprocentowania kredytów...

Polisa doradcy

Data publikacji: 02-09-2009 Autor: Halina Olszowska
Tagi:    olszowska   polisa

Ostatnio wiele publikacji poświęcono wymaganiom dotyczącym składania polisy lub innego dokumentu potwierdzającego ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej w zakresie prowadzonej działalności. Nikt jednak dotąd nie zajął się sprawą Jana B., toteż najwyższy czas, aby ją nagłośnić i wyjaśnić.

Jan B. – z zawodu magister inżynier od instalacji sanitarnych – po czterech latach terminowania w wydziale zamówień publicznych pewnego urzędu i świeżo po ukończeniu studiów podyplomowych w tym zakresie postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.

 

Założył jednoosobową firmę doradczą specjalizującą się – jak napisał w ofercie – w kompleksowym rozwiązywaniu problemów zamawiających i wykonawców. Mawiał, że nie ma takiej sprawy, z którą by sobie nie poradził, albowiem zęby zjadł na zamówieniach. Patrząc na jego uzębienie, można było naocznie stwierdzić, że akurat tutaj nie mijał się z prawdą.

 

Gorzej było z dawaniem sobie rady w sprawach, z którymi teraz jako wykonawca zaczął się stykać. Nagle tamte wymagania zamawiającego, którymi obficie okraszał swoje specyfikacje, zaczęły mu przeszkadzać. Niektóre nawet uznawał teraz za wydumane, nierealne i niemożliwe do spełnienia, mimo że na temat zupełnie takich samych jeszcze 4 miesiące wcześniej wymądrzał się w rozstrzygnięciu protestu, pisząc: „Warunki udziału w postępowaniu ustanowione przez zamawiającego żadną miarą nie naruszają zasad uczciwej konkurencji”.

 

Tak więc w przypadku Jana B. potwierdziło się stare powiedzenie, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Teraz wyraźnie przeszedł na stronę wykonawców, razem z nimi zupełnie inaczej czytając specyfikację istotnych warunków zamówienia i pisząc w ich imieniu sążniste protesty – nawet te adresowanego do swego byłego pracodawcy.

Wymarzony kandydat?

I tak było do czasu, kiedy Jan B. otrzymał osobiste zawiadomienie o ogłoszeniu przetargu nieograniczonego. Zamawiający nie ma takiego obowiązku, więc owo powiadomienie było dla Jana B. nobilitacją, gdyż przetarg dotyczył przygotowania postępowania na wykonanie robót budowlanych o olbrzymiej wartości.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne