Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Radiotelefony dla SW

22 Lipiec 2020 
Służba Więzienna (SW) planuje zakup 1241 sztuk radiotelefonów przenośnych wraz z...

Funduszowy pakiet...

22 Lipiec 2020 
Podmioty korzystające z projektów współfinansowanych ze środków unijnych, których...

Tarcza 4.0

22 Lipiec 2020 
Ustawa z dnia 19 czerwca 2020 r. o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych...

Uczył Marcin Marcina…

Data publikacji: 04-11-2009 Autor: Halina Olszowska
Tagi:    olszowska

Aż trudno uwierzyć, że poziom wiedzy na temat podstawowych zasad udzielania zamówień publicznych w niektórych jednostkach może być tak żenująco niski. Niestety, wszystko, o czym tu piszę, zdarzyło się naprawdę.

Powiedzenia jak w tytule (często w rozwinięciu, które z szacunku pominę) używamy w stosunku do kogoś, kto poucza innych, choć sam nie ma stosownej wiedzy bądź odpowiednich umiejętności. Podobnie zdarzyło się w jednostce zobowiązanej do stosowania prawa zamówień publicznych, gdzie powstał ważny projekt finansowany z udziałem środków unijnych.

 

Tym jednym projektem objętych zostało kilkanaście podobnych jednostek, więc można powiedzieć, że było to zamówienie wspólne w rozumieniu art. 16 pzp. Dlatego prowadzone było przez rzeczoną jednostkę upoważnioną do przeprowadzenia postępowania i udzielenia zamówienia w imieniu wszystkich jednostek i na ich rzecz.

 

Pieczę nad doprowadzeniem pomysłu do szczęśliwego końca oraz nad prawidłowym wydatkowaniem przyznanych środków powierzono zastępcy kierownika upoważnionej jednostki. Kierownik bowiem – jako profesor z wykształcenia – nie miał głowy do zajmowania się takimi sprawami osobiście. Jednak to właśnie on, zgodnie z art. 18 ust. 1 pzp, jako kierownik zamawiającego, odpowiadał za przygotowanie i przeprowadzenie postępowania. W związku z tym podpisywał wszystkie pisma wychodzące na zewnątrz jednostki, jakie przygotowywał jego zastępca.

Pomocna jednostka nadrzędna

W ramach projektu należało przeszkolić dużą grupę osób, jako że do istniejących w jednostkach urządzeń miały być dokupione nowe moduły. Ze względów technicznych musiały być one kupione z wolnej ręki u tego samego dostawcy, który niegdyś dostarczył urządzenia-matki. Oczywiste więc było, że nikt inny tak dobrze nie zna starych urządzeń i nowych modułów jak ów dostawca i on właśnie powinien zgarnąć kasę za rzeczone szkolenie. Wartość tego zamówienia znacznie przekraczała tzw. unijny próg znamienny dla tej jednostki.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne