Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Modyfikacje systemu...

31 Grudzień 2020 
Od 14 grudnia ub.r. zamawiający i wykonawcy mogą korzystać ze zmienionego systemu do...

Kanał przez Mierzeję Wiślaną

31 Grudzień 2020 
Budową drugiego etapu budowy kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną, drogi wodnej z...

Fundusz Inwestycji Lokalnych

31 Grudzień 2020 
Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych – czyli program bezzwrotnego wsparcia dla...

Pobożne życzenia

Data publikacji: 01-09-2014 Autor: Halina Olszowska
Autor: Rys. B. Brosz

Podczas gdy cały kraj ekscytował się aferami podsłuchowymi i dyskutował o zaletach użytego do podsłuchu sprzętu, w mieście G. poważni biznesmeni w całkiem innym celu spotykali się z osobami zajmującymi się doradztwem w zakresie zamówień publicznych.

Biznesmeni zrzeszeni w stowarzyszeniu przedsiębiorców postanowili wreszcie zrobić porządek w prawie zamówień publicznych. W zaproszeniu na spotkanie napisano, że liczne, częste i nieprzemyślane nowelizacje tejże ustawy praktycznie niszczą duże, prężnie działające firmy, dając szerokie pole do popisu firmom słabym, zadłużonym, bez wiedzy i doświadczenia, za to chętnym, by – za wszelką cenę – zaistnieć i zarobić.

Zablokować podwyższenie progu

Na pierwszy ogień w dyskusji poszła sprawa podniesienia progu stosowania ustawy, tak chwalona przez zamawiających z uwagi na – ich zdaniem – znaczne ułatwienie i przyspieszenie procedur. Jednak, zdaniem przewodniczącego spotkania, takie podniesienie progu aż do 30 000 euro wzmaga i tak już mocno zakorzeniony w naszych realiach nepotyzm.

Można przecież podać wiele przykładów na to, jak udzielano zamówień o wartości do 14 000 euro, kiedy to bliższa i dalsza rodzina decydenta, dzięki zleceniom udzielanym bez ustawy, miała utrzymanie przez cały rok. Przewodniczący uznał, że nie inaczej będzie teraz z preferowaniem „znajomych firm”. Jeśli już zadecydowano o podniesieniu progu – wskazywał – to należało ustalić jasne i przejrzyste zasady nabywania usług, dostaw i robót budowlanych o wartości podprogowej. Jeśli nawet zamawiający mają swoje wewnętrzne regulaminy wydatkowania takich środków, to nie są one ujawniane. Chociaż przecież powinny być publikowane na stronach internetowych i tablicach ogłoszeń zamawiającego.

Podczas spotkania wspomniano, że niemal każdy urząd wydał masę pieniędzy na druk ulotek informujących o kolorze pojemników na śmieci, a po trzech miesiącach nastąpiła zmiana pomysłu i wydano nowe ulotki. Dlaczego by więc nie wydać takich ulotek z nagłówkiem: „Jak uzyskać zamówienie publiczne do 127 000 złotych”. Niestety, nie ma takiego wymogu, więc żaden z zamawiających nie pcha się na afisz, nawet ci, którzy obiecywali „wydawać każdą publiczną złotówkę w świetle jupiterów”.

Niestety dyskusja na ten temat okazała się mocno spóźniona, gdyż odbywała się po fakcie: próg już został podwyższony, a znaczna część uczestników dyskusji właśnie otrzymała intratne zamówienia podprogowe i była jak najbardziej za utrzymaniem wyższego progu stosowania pzp. Nie przedstawiono zatem żadnych wniosków w sprawie.

Wyeliminować cwaniaczków od pożyczek

Po przerwie prezes dużej lokalnej firmy budowlanej omówił praktyczne aspekty kwalifikowania wykonawców w przetargu ograniczonym. Zaczął od poinformowania zebranych, że czuje się oszukany i wystawiony do wiatru nie tylko przez zamawiającego, lecz także przez ustawodawcę, i zadał retoryczne pytanie: „Na czym polega ograniczenie przetargu ograniczonego?”. Po czym, nie czekając na reakcję z sali, sam sobie na nie odpowiedział: „Na tym, że nie trzeba zamieszczać specyfikacji na stronie internetowej”.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne