Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Radiotelefony dla SW

22 Lipiec 2020 
Służba Więzienna (SW) planuje zakup 1241 sztuk radiotelefonów przenośnych wraz z...

Funduszowy pakiet...

22 Lipiec 2020 
Podmioty korzystające z projektów współfinansowanych ze środków unijnych, których...

Tarcza 4.0

22 Lipiec 2020 
Ustawa z dnia 19 czerwca 2020 r. o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych...

Pobożne życzenia

Data publikacji: 01-09-2014 Autor: Halina Olszowska
Autor: Rys. B. Brosz

Podczas gdy cały kraj ekscytował się aferami podsłuchowymi i dyskutował o zaletach użytego do podsłuchu sprzętu, w mieście G. poważni biznesmeni w całkiem innym celu spotykali się z osobami zajmującymi się doradztwem w zakresie zamówień publicznych.

Biznesmeni zrzeszeni w stowarzyszeniu przedsiębiorców postanowili wreszcie zrobić porządek w prawie zamówień publicznych. W zaproszeniu na spotkanie napisano, że liczne, częste i nieprzemyślane nowelizacje tejże ustawy praktycznie niszczą duże, prężnie działające firmy, dając szerokie pole do popisu firmom słabym, zadłużonym, bez wiedzy i doświadczenia, za to chętnym, by – za wszelką cenę – zaistnieć i zarobić.

Zablokować podwyższenie progu

Na pierwszy ogień w dyskusji poszła sprawa podniesienia progu stosowania ustawy, tak chwalona przez zamawiających z uwagi na – ich zdaniem – znaczne ułatwienie i przyspieszenie procedur. Jednak, zdaniem przewodniczącego spotkania, takie podniesienie progu aż do 30 000 euro wzmaga i tak już mocno zakorzeniony w naszych realiach nepotyzm.

Można przecież podać wiele przykładów na to, jak udzielano zamówień o wartości do 14 000 euro, kiedy to bliższa i dalsza rodzina decydenta, dzięki zleceniom udzielanym bez ustawy, miała utrzymanie przez cały rok. Przewodniczący uznał, że nie inaczej będzie teraz z preferowaniem „znajomych firm”. Jeśli już zadecydowano o podniesieniu progu – wskazywał – to należało ustalić jasne i przejrzyste zasady nabywania usług, dostaw i robót budowlanych o wartości podprogowej. Jeśli nawet zamawiający mają swoje wewnętrzne regulaminy wydatkowania takich środków, to nie są one ujawniane. Chociaż przecież powinny być publikowane na stronach internetowych i tablicach ogłoszeń zamawiającego.

Podczas spotkania wspomniano, że niemal każdy urząd wydał masę pieniędzy na druk ulotek informujących o kolorze pojemników na śmieci, a po trzech miesiącach nastąpiła zmiana pomysłu i wydano nowe ulotki. Dlaczego by więc nie wydać takich ulotek z nagłówkiem: „Jak uzyskać zamówienie publiczne do 127 000 złotych”. Niestety, nie ma takiego wymogu, więc żaden z zamawiających nie pcha się na afisz, nawet ci, którzy obiecywali „wydawać każdą publiczną złotówkę w świetle jupiterów”.

Niestety dyskusja na ten temat okazała się mocno spóźniona, gdyż odbywała się po fakcie: próg już został podwyższony, a znaczna część uczestników dyskusji właśnie otrzymała intratne zamówienia podprogowe i była jak najbardziej za utrzymaniem wyższego progu stosowania pzp. Nie przedstawiono zatem żadnych wniosków w sprawie.

Wyeliminować cwaniaczków od pożyczek

Po przerwie prezes dużej lokalnej firmy budowlanej omówił praktyczne aspekty kwalifikowania wykonawców w przetargu ograniczonym. Zaczął od poinformowania zebranych, że czuje się oszukany i wystawiony do wiatru nie tylko przez zamawiającego, lecz także przez ustawodawcę, i zadał retoryczne pytanie: „Na czym polega ograniczenie przetargu ograniczonego?”. Po czym, nie czekając na reakcję z sali, sam sobie na nie odpowiedział: „Na tym, że nie trzeba zamieszczać specyfikacji na stronie internetowej”.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne