Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Pakiet wolnościowy

27 Listopad 2019 
Prawo budowlane ma się stać proobywatelskie, deregulacyjne i wolnościowe – taki cel...

Realizacja programów unijnych

27 Listopad 2019 
Portal Funduszy Europejskich opublikował dane dotyczące postępów w realizacji programów...

Zmiana ustawy o zasadach...

27 Listopad 2019 
6 listopada 2019 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o zasadach...

Szarwark zamiast kary

Data publikacji: 02-06-2014 Autor: Halina Olszowska
Autor: Rys. B. Brosz
Autor: Fot. Archiwum PP

Po tym, jak wykonawca zamówienia spóźnił się z jego realizacją, burmistrz gminy D. pisemną decyzją po prostu „darował” mu karę, polecając jednocześnie, by w zamian wykonał jedną ze wskazanych robót budowlanych.

W gminie D. przeprowadzono przetarg nieograniczony na wykonanie robót budowlanych o wartości niemal 6 mln zł. Umawiając się z przyszłym wykonawcą w sprawie warunków naliczania kary umownej, burmistrz zastrzegł w specyfikacji, że naliczy kary za niewykonanie i nienależyte wykonanie umowy oraz opóźnienia w jej realizacji. Chociaż ten ostatni przypadek jest jedną z form nienależytego wykonania umowy, został on wymieniony odrębnie i stał się potem przyczyną problemów nie tylko wybranego wykonawcy, ale i burmistrza. Wysokość zastrzeżonych kar umownych wołała o pomstę do nieba i nie miała nic wspólnego z tzw. miarkowaniem kary ani ze stosowaniem równości stron umowy.

Jak wielu innych zamawiających, tak i burmistrz uważał, że wysokość i warunki kar pokazują, jak wielką wagę zamawiający przykłada do rzetelnej i terminowej realizacji zamówienia i jak zabezpiecza się przed efektami nierzetelnego wykonania. Należałoby to więc rozumieć w ten sposób, że kary pokazują, jak zamawiający dba o finanse publiczne. Nierzetelność wykonawcy może bowiem zamawiającego kosztować dużo więcej niż kary umowne.

Umowa czy cyrograf

Trzeba przyznać, że w większości przypadków projekt umowy dołączony do specyfikacji nosi raczej cechy dekretu zamawiającego i nie pozostawia wykonawcy możliwości proponowania zmian. Czasem wysokość kar odbiera wykonawcy motywację do realizacji zamówienia, a dla zamawiającego jest możliwością bezpodstawnego wzbogacenia się.

Oczywiście w tzw. zamówieniach unijnych wykonawca, który jest niezadowolony z treści wzoru umowy, może dochodzić swoich praw przez odwołanie się do Krajowej Izby Odwoławczej. Niestety, w zamówieniach o wartości poniżej progu unijnego wykonawcy nie mają możliwości wnoszenia odwołania w takiej sprawie, więc albo przyjmują postawione warunki z nadzieją, że nie zajdzie konieczność naliczania kar umownych, albo wcale nie ubiegają się o takie zamówienie. Dodatkowo zastój na rynku budowlanym powoduje, że wykonawcy walczą o każde zamówienie, oferując często bardzo niską cenę za wykonanie zamówienia. Powinni się jednak liczyć z tym, że ich wynagrodzenie może ulec znacznemu zmniejszeniu właśnie przez potrącenie zastrzeżonych kar umownych.

Sądzę jednak, że nie tylko ja mam wrażenie, że wykonawcy, startując w przetargu, postępują w myśl zasady „jakoś to będzie” i nie zwracają uwagi ani na wysokość zastrzeżonych kar umownych, ani na sposób ich egzekwowania.

Odpracować karę

Wobec tego należy przypomnieć najważniejsze zasady dotyczące kar umownych oraz obalić mylne przekonanie, jakoby można było je odpracować.

Przekonanie takie wzięło się z niezrozumienia wykładu wygłoszonego przez znanego prawnika podczas seminarium w sprawie robót budowlanych. W seminarium tym burmistrz brał czynny udział i usłyszał to, co chciał usłyszeć, a nie to, co naprawdę zostało powiedziane.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne