Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Modernizacja dróg łączących...

31 Grudzień 2019 
O blisko 12 mln euro wzrosną inwestycje w infrastrukturę drogową na polsko-słowackim...

Zamówienia z branży IT dla...

31 Grudzień 2019 
Zakład Ubezpieczeń Społecznych, który ma ponad 24 mln klientów, ma też największy system...

Centrum Usług Społecznych

31 Grudzień 2019 
Usługi społeczne są ważnym obszarem inwestycji finansowanych z Funduszy Europejskich.

Ekspertem jest każdy spoza regionu

Data publikacji: 03-02-2014 Autor: Halina Olszowska
Autor: Rys. B. Brosz
Autor: Fot. Archiwum PP

„Ekspertem jest każdy spoza regionu” to zasada Mara, którą zaczerpnęłam z publikowanych w Internecie zasad zarządzania, nauczania i doradzania. Kimkolwiek był ów Mar, miał sto procent racji. Jego zasada sprawdza się chociażby w zamówieniach publicznych.

Okazuje się, że rzadko kiedy kierownik zamawiającego korzysta z porad eksperta, którego ma pod ręką i któremu płaci pensję. Być może nie dowierza jego wiedzy? A może nie chce być posądzony o korzystanie z nieobiektywnej opinii? Zwykle zamawiający szuka więc eksperta spoza regionu, często nawet z drugiego końca kraju.

Po dwudziestu latach funkcjonowania systemu zamówień publicznych można już mówić o istnieniu zawodu doradcy w tej dziedzinie. Spotkanie osób związanych z zamówieniami obfituje zazwyczaj w narady dotyczące rozwiązywania większych i mniejszych problemów, w dyskusje panelowe oraz tematyczne „nocne Polaków rozmowy”. Dla prawnego uzasadnienia swego stanowiska grono ekspertów przerzuca się cytowanymi z pamięci artykułami pzp i paragrafami rozporządzeń. Kiedy jednak grono to staje przed koniecznością podania uzasadnienia faktycznego, emocje opadają niczym liście jesienią, a problem pozostaje nadal nierozwiązany.

Dyskusja zwykle zaczyna się od pytania: „Co byś zrobił na moim miejscu?”, po czym następuje opis sytuacji. Zajmę się tutaj tylko dwoma przykładami, z jakimi zetknęłam się ostatnio, przy czym oba dotyczą składania ofert wspólnych.

Odsłona pierwsza – unieważnianie nie jest celem postępowania

Pewien zamawiający otrzymał ofertę wspólną złożoną przez konsorcjum firm A, B i C. Prezes tej ostatniej firmy był uprawniony do reprezentowania pozostałych wykonawców w postępowaniu i do zawarcia umowy w przypadku wygrania przetargu. Chociaż zamawiający wcale o to nie prosił, do oferty dołączono umowę konsorcjum, a wynikało z niej, że firma A będzie wykonywała część zamówienia, której wykonania zamawiający żądał bezpośrednio od wykonawcy o odpowiednich uprawnieniach.

Drugą ofertę złożyła wymieniona wyżej firma A. Zadeklarowała ona, że osobiście wykona zastrzeżoną część zamówienia, jedną z pozostałych dwóch części powierzy podwykonawcy, natomiast w ramach ostatniej – wykorzysta zasoby podmiotu trzeciego w zakresie niezbędnych do realizacji zamówienia wiedzy, doświadczenia oraz sprzętu. Wszystkie dokumenty potwierdzające spełnienie opisanych przez zamawiającego warunków były w obu ofertach kompletne i nie wymagały ani uzupełnienia, ani wyjaśnienia. Wątpliwość zamawiającego dotyczyła podstaw wykluczenia wykonawcy z postępowania lub odrzucenia jednej z ofert. Większość z zapytanych ekspertów stała na stanowisku, że doszło do naruszenia pzp, gdyż ten sam podmiot złożył w jednym postępowaniu dwie oferty, co jest sprzeczne z art. 82 ust. 1 tej ustawy.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne