Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Radiotelefony dla SW

22 Lipiec 2020 
Służba Więzienna (SW) planuje zakup 1241 sztuk radiotelefonów przenośnych wraz z...

Funduszowy pakiet...

22 Lipiec 2020 
Podmioty korzystające z projektów współfinansowanych ze środków unijnych, których...

Tarcza 4.0

22 Lipiec 2020 
Ustawa z dnia 19 czerwca 2020 r. o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych...

Ekspertem jest każdy spoza regionu

Data publikacji: 03-02-2014 Autor: Halina Olszowska
Autor: Rys. B. Brosz
Autor: Fot. Archiwum PP

„Ekspertem jest każdy spoza regionu” to zasada Mara, którą zaczerpnęłam z publikowanych w Internecie zasad zarządzania, nauczania i doradzania. Kimkolwiek był ów Mar, miał sto procent racji. Jego zasada sprawdza się chociażby w zamówieniach publicznych.

Okazuje się, że rzadko kiedy kierownik zamawiającego korzysta z porad eksperta, którego ma pod ręką i któremu płaci pensję. Być może nie dowierza jego wiedzy? A może nie chce być posądzony o korzystanie z nieobiektywnej opinii? Zwykle zamawiający szuka więc eksperta spoza regionu, często nawet z drugiego końca kraju.

Po dwudziestu latach funkcjonowania systemu zamówień publicznych można już mówić o istnieniu zawodu doradcy w tej dziedzinie. Spotkanie osób związanych z zamówieniami obfituje zazwyczaj w narady dotyczące rozwiązywania większych i mniejszych problemów, w dyskusje panelowe oraz tematyczne „nocne Polaków rozmowy”. Dla prawnego uzasadnienia swego stanowiska grono ekspertów przerzuca się cytowanymi z pamięci artykułami pzp i paragrafami rozporządzeń. Kiedy jednak grono to staje przed koniecznością podania uzasadnienia faktycznego, emocje opadają niczym liście jesienią, a problem pozostaje nadal nierozwiązany.

Dyskusja zwykle zaczyna się od pytania: „Co byś zrobił na moim miejscu?”, po czym następuje opis sytuacji. Zajmę się tutaj tylko dwoma przykładami, z jakimi zetknęłam się ostatnio, przy czym oba dotyczą składania ofert wspólnych.

Odsłona pierwsza – unieważnianie nie jest celem postępowania

Pewien zamawiający otrzymał ofertę wspólną złożoną przez konsorcjum firm A, B i C. Prezes tej ostatniej firmy był uprawniony do reprezentowania pozostałych wykonawców w postępowaniu i do zawarcia umowy w przypadku wygrania przetargu. Chociaż zamawiający wcale o to nie prosił, do oferty dołączono umowę konsorcjum, a wynikało z niej, że firma A będzie wykonywała część zamówienia, której wykonania zamawiający żądał bezpośrednio od wykonawcy o odpowiednich uprawnieniach.

Drugą ofertę złożyła wymieniona wyżej firma A. Zadeklarowała ona, że osobiście wykona zastrzeżoną część zamówienia, jedną z pozostałych dwóch części powierzy podwykonawcy, natomiast w ramach ostatniej – wykorzysta zasoby podmiotu trzeciego w zakresie niezbędnych do realizacji zamówienia wiedzy, doświadczenia oraz sprzętu. Wszystkie dokumenty potwierdzające spełnienie opisanych przez zamawiającego warunków były w obu ofertach kompletne i nie wymagały ani uzupełnienia, ani wyjaśnienia. Wątpliwość zamawiającego dotyczyła podstaw wykluczenia wykonawcy z postępowania lub odrzucenia jednej z ofert. Większość z zapytanych ekspertów stała na stanowisku, że doszło do naruszenia pzp, gdyż ten sam podmiot złożył w jednym postępowaniu dwie oferty, co jest sprzeczne z art. 82 ust. 1 tej ustawy.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne