Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Pakiet wolnościowy

27 Listopad 2019 
Prawo budowlane ma się stać proobywatelskie, deregulacyjne i wolnościowe – taki cel...

Realizacja programów unijnych

27 Listopad 2019 
Portal Funduszy Europejskich opublikował dane dotyczące postępów w realizacji programów...

Zmiana ustawy o zasadach...

27 Listopad 2019 
6 listopada 2019 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o zasadach...

Bolesny zabieg na jelicie

Data publikacji: 03-05-2010 Autor: Halina Olszowska
Autor: Rys. B. Brosz

Janusz W. nie ma już zdrowia opowiadać o tym kolejny raz. Ponad 100 tys. euro przeszło jego firmie koło nosa tylko dlatego, że posłusznie wypełnił polecenie zamawiającego zawarte w specyfikacji istotnych warunków zamówienia.

W swojej firmie Janusz W. jest odpowiedzialny za pilnowanie przetargów i innych postępowań prowadzonych przez szpitale oraz inne jednostki służby zdrowia znajdujące się na tzw. ścianie południowo-wschodniej.

Nocna publikacja specyfikacji

Wiadomo, że po ostatnich nowelizacjach liczy się głównie pośpiech, bo 7 dni, które z reguły wyznaczano na zapoznanie się z treścią specyfikacji, przygotowanie dokumentów, wadium, opracowanie i złożenie oferty to niewiele czasu dla wykonawcy. Tym bardziej że ostatnio specyfikacje to jakieś przerażające twory posklejane przez zamawiających z różnych gotowców. Ani tego czytać, ani zrozumieć.

 

Ponadto zamawiający zawsze wymaga, aby wraz z ofertą złożyć oświadczenie, że zapoznano się z treścią specyfikacji i projektu umowy i nie wnosi się do nich zastrzeżeń. Janusz W. nie zwykł oświadczać nieprawdy, stąd konieczność przebrnięcia przez wszystkie zasadzki zawarte w specyfikacji i reakcji na wymagania zamawiającego.

 

Pod koniec marca, w piątek około 18, jeszcze raz sprawdzał i nie znalazł w internecie żadnego ogłoszenia ani tym bardziej specyfikacji. Mocno się więc zdziwił, kiedy w niedzielę przypadkiem dowiedział się, że kolega z konkurencyjnej firmy siedzi nad nową ofertą. Jak się okazało, w nocy z piątku na sobotę szpital zamieścił w internecie ogłoszenie i specyfikację. Tym sposobem w poniedziałek rano Janusz W. był już – jak to mówią – dwa dni w plecy i to nie tylko jeśli chodzi o termin złożenia oferty, ale przede wszystkim o wyjaśnienie specyfikacji. Ta zaś wymagała nie tylko wyjaśnienia wielu punktów, ale – mówiąc szczerze – przede wszystkim wyjaśnienia samego faktu istnienia w takiej postaci.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne