Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Velostrada na Górnym Śląsku

01 Kwiecień 2020 
Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia (GZM) przygotowuje budowę bezkolizyjnej trasy...

Jawne otwarcie ofert a...

01 Kwiecień 2020 
W związku z sytuacją zagrożenia epidemiologicznego u zamawiających pojawiają się pytania...

Jak wprowadzać zmiany do umów...

01 Kwiecień 2020 
W trakcie prac nad nowym pzp wykonawcy wskazywali, że większa elastyczność w zakresie...

Rany boskie!

Data publikacji: 01-06-2011 Autor: Halina Olszowska
Autor: Bartłomiej Brosz

Czasem o wiele lepiej uwierzyć w kompetencje i obiektywizm oraz właściwe intencje własnych pracowników niż odwoływać się do nieznanej i często wątpliwej wiedzy różnej maści samozwańczych ekspertów. 

Wicestarosta powiatu podpisał umowę z bankiem na obsługę kilkumilionowego kredytu przeznaczonego na pokrycie deficytu budżetowego. Nic w tym nadzwyczajnego, tym bardziej że wcześniej przeprowadzono jak należy przetarg nieograniczony ogłoszony w Biuletynie Zamówień Publicznych i wybrano najkorzystniejszą ofertę spośród tych złożonych przez banki krajowe i zagraniczne. Przetarg przygotował skarbnik powiatu, określając przedmiot i wartość zamówienia. Dla należytego ustalenia wartości – w porozumieniu z licznymi bankami – zrobił nawet kilka symulacji spłaty kredytu. Jedna wersja przewidywała spłatę w ciągu 6 lat, inna zakładała spłatę 80% kredytu jednorazowo, a resztę w szóstym roku, a jeszcze inna spłatę znacznie wcześniejszą. Wybrana najkorzystniejsza wersja wiązała się z kosztem obsługi kredytu o wartości dla usług poniżej tzw. progu unijnego. W specyfikacji zażądano, aby banki swoją ofertę wyliczyły na podstawie wskaźnika WIBOR na dzień wszczęcia postępowania (WIBOR – średnia wysokość oprocentowania pożyczek na polskim rynku międzybankowym ustalana w każdy dzień roboczy na podstawie ofert 16 banków po odrzuceniu oferty najwyższej i najniższej).

Spóźnione wątpliwości wicestarosty

Przetarg zakończono, umowę podpisano i pieniądze zostały przelane na konto powiatu. Ale właśnie wtedy wicestarosta zaczął się niepokoić, że być może wybrano jednak nie ten bank, co trzeba, a zaciągnięty kredyt jest za drogi. I jak to ostatnio bywa niemal regułą, zaczęło się przysłowiowe węszenie, czy przypadkiem podwładni wicestarosty nie kręcą na boku jakichś lodów z wybranym bankiem. Dyrektor konkurencyjnego banku rwał włosy z głowy nad bezmyślnością powiatu związaną z podpisaniem umowy z innym bankiem. Może to właśnie on podpowiedział wicestaroście, że trzeba by nająć jakiegoś dobrego Eksperta, który by ten przetarg „obalił” i „unieważnił umowę”, a potem ogłosić nowy przetarg, który wygrałby najlepszy z banków, czyli np. bank, któremu on dyrektorował?

 

Nagle więc wicestarosta, jak zeznał potem w protokole, „pozyskał pewne informacje i wątpliwości co do wadliwości przeprowadzonej procedury”, a że nie jest znawcą tematu w zakresie finansów i zamówień, zwrócił się do Eksperta w tej dziedzinie, który to został poproszony o przeprowadzenie audytu przedmiotowego zamówienia.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

Spis treści Numer niedostępny Zamów prenumeratę

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne