Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Nowe Prawo zamówień...

30 Październik 2019 
14 października 2019 r. Prezydent RP podpisał zupełnie nowe – długo procedowane i...

Muzeum Sztuki Nowoczesnej

30 Październik 2019 
Budowa nowego budynku Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie rozpoczęła się w czerwcu 2019...

Ogólnopolski Szczyt...

30 Październik 2019 
W dniach 26–27 września 2019 r. w Siedlcach odbyła się V edycja Ogólnopolskiego Szczytu...

Najpierw przypadek, potem fascynacja

Data publikacji: 03-11-2005

Rozmowa z Haliną OLSZOWSKĄ, konsultantem i trenerem zamówień publicznych, przewodniczącą Rady Programowej „Przetargów Publicznych”.

Zamówieniami publicznymi zajmuje się Pani od ponad 10 lat. Niemal od samego początku uznawana jest Pani za eksperta w tej dziedzinie…

 

Sądzę, że wiele osób ma znacznie większe czy podobne jak ja osiągnięcia w tworzeniu systemu zamówień publicznych. W moim przypadku nie są to jakieś znaczące i wymierne dokonania, a raczej ciężka praca od podstaw i stałe samokształcenie się w tej trudnej dziedzinie. Chociaż… Niedawno, z jedną ze znanych firm szkoleniowych, brałam udział w przetargu dotyczącym usługi szkoleniowej, a warunkiem udziału w postępowaniu było wykazanie doświadczenia w tej dziedzinie. Musiałam się więc cofnąć do początków swojej działalności na tym polu. I wówczas ze zdziwieniem stwierdziłam, choć może to zabrzmieć niezbyt skromnie, że rzeczywiście mam się chyba czym pochwalić.

 

Cofnijmy się zatem do początków Pani pracy w zamówieniach publicznych. Skąd fascynacja tak trudnym zagadnieniem? Był to przypadek czy świadomy wybór?

 

Fascynacja – ładnie powiedziane. Ale tak jest w istocie. Fascynacja ta trwa nieprzerwanie od 1991 roku, kiedy ustawa o zamówieniach publicznych była jeszcze w powijakach, a właściwie rodził się dopiero jej pierwszy projekt. Zamówieniami publicznymi zainteresowałam się przez czysty przypadek. Moim życiem generalnie rządzą przypadkowe zdarzenia. Pracowałam wówczas w polsko-austriackiej spółce zajmującej się dystrybucją i montażem liczników ciepła. Spółka, z różnych powodów, o których nie chcę tu mówić, zaczęła się mocno chylić ku upadkowi, więc zaczęłam usilnie poszukiwać nowej pracy. Znalazłam dwa interesujące ogłoszenia. Jedno o konkursie na prezesa spółdzielni wyrobów metalowych, a drugie na naczelnika powstającego biura przetargów w Urzędzie Miejskim w Świdnicy. Do pierwszego, z racji mojego wykształcenia, nie musiałam się specjalnie przygotowywać, ale do drugiego moje przygotowania trwały 2 tygodnie. Musiałam zapoznać się z ustawami o samorządzie terytorialnym, nieruchomościach, a także z prawem budowlanym i przedstawić wizję funkcjonowania nowo powstającego biura. Wystartowałam w obu i oba wygrałam. Wybrałam jednak pracę w urzędzie miejskim z uwagi na wszystkie wolne soboty i mniejszą odległość od miejsca zamieszkania.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne