Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Nowe Prawo zamówień...

30 Październik 2019 
14 października 2019 r. Prezydent RP podpisał zupełnie nowe – długo procedowane i...

Muzeum Sztuki Nowoczesnej

30 Październik 2019 
Budowa nowego budynku Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie rozpoczęła się w czerwcu 2019...

Ogólnopolski Szczyt...

30 Październik 2019 
W dniach 26–27 września 2019 r. w Siedlcach odbyła się V edycja Ogólnopolskiego Szczytu...

Siedem sekund

Data publikacji: 03-01-2006 Autor: Sylwia Lewandowska-Klauza

Opolskie Centrum Ratownictwa Medycznego ogłosiło przetarg na dostawę dwóch karetek ratunkowych z wyposażeniem medycznym i dwóch defibrylatorów. Nikt nie przewidywał, że rozpęta się z tego burza.

Przetarg ogłoszony został w maju ubiegłego roku. Zamówienie składało się z dwóch pakietów. Pierwszy dotyczył zakupu dwóch ambulansów medycznych „R” (z homologacją pojazdu skompletowanego) z wyposażeniem medycznym, natomiast drugi – zakupu dwóch defibrylatorów przenośnych. Specyfikacje istotnych warunków zamówienia pobrało 17 wykonawców. Do zadania nr 1 zgłoszono dwie oferty, a do zadania nr 2 – trzy.

Parametry ratujące życie

Do dnia składania ofert pojawiło się tylko jedno zapytanie dotyczące opisu przedmiotu zamówienia. Wykonawca otrzymał od zamawiającego odpowiedź, która go usatysfakcjonowała. Po otwarciu ofert stwierdzono, że warunki podane w jednej z ofert nie zgadzają się z tym, czego wymagał zamawiający. Chodziło bowiem o defibrylator, a dokładnie jeden z parametrów tego urządzenia. W specyfikacji opolskie pogotowie wyraźnie podało, aby energia defibrylacji mieściła się w zakresie od min. 2 do min. 200 J, przy czym dopuszczana była energia defibrylacji do 360 J. Zamawiający określił też bardzo dokładnie czas ładowania do energii maksymalnej – do 7 sekund (chodzi tutaj o czas, w którym defibrylator ładuje się pomiędzy kolejnymi „uderzeniami”, dzięki którym przywracana jest prawidłowa akcja serca). W ofercie firmy X defibrylator miał energię powyżej 300 J, a czas ładowania wynosił 7 sekund. Tymczasem w prospekcie załączonym do oferty czas ładowania był wyższy. Zamawiający poprosił więc firmę X o wyjaśnienie tych rozbieżności. Wykonawca uznał jednak, że skoro urządzenie ma o wiele wyższą moc niż wymagana, to przecież można ją zmniejszyć, a wtedy i czas ładowania będzie krótszy. Ale dokładnie jaki? W przypadku tak specjalistycznego sprzętu, dodatkowo ratującego ludzkie życie, wszelkie parametry powinny być dokładnie określone. Poza tym, obniżając w dowolny sposób energię maksymalną urządzenia, może w efekcie okazać się, że nie nadaje się ono do użycia. W określonych przypadkach lekarz zaleca użycie defibrylatora z wykorzystaniem energii maksymalnej, a wówczas trzeba mieć na względzie również efekty uboczne. Dla wspomnianego wykonawcy najwyraźniej nie było to aż tak istotne. Co zrobił zamawiający? Odrzucił ofertę, a jako podstawę odrzucenia podał niezgodność treści oferty z treścią specyfikacji, a dokładnie czas ładowania do energii maksymalnej powyżej 7 sekund. Odrzucona została też oferta firmy Y, która zgłosiła się do pakietu 1. Chodziło tutaj o zakup całego ambulansu z wyposażeniem, w tym również z defibrylatorem. W tym przypadku parametry defibrylatora także nie zgadzały się z tymi, które wskazał zamawiający.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne