Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Modyfikacje systemu...

31 Grudzień 2020 
Od 14 grudnia ub.r. zamawiający i wykonawcy mogą korzystać ze zmienionego systemu do...

Kanał przez Mierzeję Wiślaną

31 Grudzień 2020 
Budową drugiego etapu budowy kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną, drogi wodnej z...

Fundusz Inwestycji Lokalnych

31 Grudzień 2020 
Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych – czyli program bezzwrotnego wsparcia dla...

Pośpiech nie jest wskazany

Data publikacji: 01-02-2006
Autor: Fot. Wydawnictwo C.H. Beck

Rozmowa z mec. Jerzym PIERÓGIEM, radcą prawnym specjalizującym się w prawie zamówień publicznych.

Dlaczego w swojej pracy zawodowej skupił się Pan właśnie na zamówieniach publicznych?

 

Kiedy w 1994 r. uchwalana była ustawa o zamówieniach publicznych pracowałem w Biurze Legislacyjnym Kancelarii Senatu, przez które przechodziły wszystkie uchwalone przez sejm ustawy. Zanim senat się nimi zajął, ja wcześniej musiałem wszystko zaopiniować. I wtedy, najpierw trochę z obowiązku, później już z coraz większej ciekawości, zainteresowałem się tą tematyką. Po wejściu w życie ustawy zgłosiłem swoją kandydaturę na arbitra i po zakwalifikowaniu się zostałem wpisany na listę arbitrów. Przewodniczyłem składom orzekającym. Po kilkunastu tygodniach zadzwonił do mnie ówczesny prezes Urzędu Zamówień Publicznych z propozycją, abym objął stanowisko dyrektora w Biurze Odwołań UZP. W ten sposób swoje prawnicze zainteresowania skierowałem w stronę zamówień publicznych. Nie oznacza to jednak, że nie poszerzam swojej wiedzy prawniczej odnośnie innych zagadnień. Zawsze jednak zamówienia będą głównym punktem moich zainteresowań.

 

Jak wspomina Pan czas, kiedy pracował Pan w UZP i zajmował się arbitrażem?

 

Był to dla mnie, muszę przyznać, okres fascynujący, chociażby ze względu na to, że były to początki stosowania nowej dziedziny prawa. Za szczególne wyróżnienie uważam to, że miałem możliwość tworzenia powstającego dopiero systemu funkcjonowania arbitrażu. Byłem autorem wdrożonych w UZP procedur, które miały za zadanie regulować pracę arbitrażu. I w pewnym zakresie funkcjonują one w UZP do dzisiaj. Wspominam ten czas bardzo dobrze również ze względu na atmosferę, jaka tam wówczas panowała. Wszyscy byli pełni entuzjazmu, spontaniczni. Wszyscy mieli świadomość, że tworzą coś nowego i ta praca przynosiła efekty. Nie było łatwo, ale tam się chciało pracować.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

Spis treści Numer niedostępny Zamów prenumeratę

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne