Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Rozporządzenie ws. inwestycji...

29 Październik 2020 
Rząd pracuje nad rozporządzeniem, które określi listę inwestycji towarzyszących, która...

Projekt nowelizacji ustawy o...

29 Październik 2020 
Klub KO przygotował projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu i zwalczaniu COVID-19,...

Przesunięcie terminu wejścia...

29 Październik 2020 
Związek Powiatów Polskich alarmuje, że choć nowe Prawo zamówień publicznych ma zacząć...

Co jest gorsze: ustawa czy jej interpretacje?

Data publikacji: 01-02-2007 Autor: Zbigniew Leszczyński
Autor: fot. Ingram Publishing

Kolejne nowelizacje nie wpływają pozytywnie na system zamówień publicznych i wcale go nie ulepszają. Źródła problemów ze stosowaniem wspomnianych przepisów upatruje się w nieprecyzyjnym ich sformułowaniu. Czy jest to właściwy pogląd?

Można powiedzieć, że od momentu stworzenia systemu zamówień publicznych toczy się zażarta dyskusja nad jego sprawnym funkcjonowaniem. System ten obowiązuje w praktyce od 1995 r., a w jednostkach samorządowych od 1996 r. Do 1 marca 2004 r. obowiązywała ustawa o zamówieniach publicznych, która była ponad 20-krotnie nowelizowana. Mimo iż zmieniono wiele jej zapisów, ciągle była niedoskonała. Postanowiono więc napisać ją od nowa. I tak powstała ustawa Prawo zamówień publicznych (dalej: Pzp). Od tej pory miało być już bardzo dobrze. Jednak nie było. 7 kwietnia 2006 r. uchwalono pierwszą nowelizację Pzp. Obecnie jesteśmy świadkami prac nad kolejną nowelizacją. Należy jednak zakładać, że i ona nie będzie ostatnią.

Kto jest temu winny

Ponieważ zajmuję się zamówieniami publicznymi od początku funkcjonowania tego systemu, mogę powiedzieć, że jestem jednym ze współwinnych takiego stanu rzeczy. Ale czy tak się czuję? Oczywiście, jak chyba zresztą wszyscy, którzy są związani z tą ustawą. Nie są bowiem winni:

 

  1. ani zamawiający, którzy w siwz stawiają zbyt wysokie, niczemu niesłużące wymagania,
  2. ani wykonawcy, którzy nie potrafią sporządzić oferty, ale za to potrafią protestować,
  3. ani autorzy ciągle to nowych komentarzy, wyznający zasadę, że tylko „krowa nie zmienia poglądów”,
  4. ani kancelarie prawne reprezentujące strony – głównie wykonawców – i pobierające za to sowite wynagrodzenia, wyznające przy tym zasadę: ten ma rację, kto płaci,
  5. ani parlamentarzyści, dla których miarą sukcesu jest liczba uchwalonych ustaw, a nie ich jakość,
  6. ani wciąż ci sami eksperci, doradzający coraz to nowym komisjom sejmowym i bez skrupułów negujący to, co dzięki ich wcześniejszych opiniom znalazło się w ustawie,
  7. ani szkolący, wraz z organizatorami tych szkoleń, którzy wyznają zasadę, że im gorszy przepis, tym lepiej – będzie więcej szkoleń,
  8. ani Urząd Zamówień Publicznych, który oprócz krytyki braku jednolitej linii orzekania przez zespoły arbitrów nie czyni nic, aby to orzecznictwo ujednolicić,
  9. ani arbitrzy wydający różne orzeczenia odnośnie tych samych kwestii; przecież przy tak nieprecyzyjnych przepisach trudno wymagać, aby 360 osób miało takie samo zdanie.

 

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne