Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Podziel się...

Velostrada na Górnym Śląsku

01 Kwiecień 2020 
Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia (GZM) przygotowuje budowę bezkolizyjnej trasy...

Jawne otwarcie ofert a...

01 Kwiecień 2020 
W związku z sytuacją zagrożenia epidemiologicznego u zamawiających pojawiają się pytania...

Jak wprowadzać zmiany do umów...

01 Kwiecień 2020 
W trakcie prac nad nowym pzp wykonawcy wskazywali, że większa elastyczność w zakresie...

Arbitraż to pole bitwy

Data publikacji: 02-03-2007
Autor: fot. Mercator Medical SA

Rozmowa z Bogusławą Garczyńską-Wąs, prawnikiem firmy Mercator Medical SA

Przetargi Publiczne: Dwa lata z rzędu zdobyliście kontrakty na Węgrzech. Na jakich zasadach funkcjonuje tamtejszy system zamówień publicznych?

 

Bogusława Garczyńska-Wąs: Węgierski system zamówień publicznych jest odmienny od polskiego. Największą różnicą jest brak gwarancji, że wygrywający przetarg wykonawca rzeczywiście będzie realizować zamówienie. Wynika to z funkcjonującego na Węgrzech systemu „dogrywki cenowej” po zakończeniu postępowania przetargowego, która trwa przez cały okres, na jaki przewidziano umowę. Załóżmy, że za najkorzystniejsze w postępowaniu przetargowym uznane zostały oferty trzech wykonawców. Przez cały okres trwania umowy zamawiający może zamawiać dostawy u każdego z tych wykonawców, w zależności od tego, który w danym momencie zaproponuje niższą cenę.

Na Węgrzech istnieje centralny system zamówień. Przetargów nie ogłaszają pojedyncze placówki. Ogłaszany jest jeden, duży przetarg i jeśli się go wygrywa, to po prostu wygrało się przetarg na Węgrzech i swoje produkty sprzedaje się w szpitalach w całym kraju.

 

PP: Jak ocenia Pani funkcjonujący na polskim rynku system zamówień publicznych? Czy chroni on w pełni interesy wykonawców?

 

B.G.-W.: Nie ma chyba kraju, w którym system zamówień publicznych nie byłby krytykowany. Wykonawcy zawsze uważają, że bardziej sprzyja on zamawiającym. I taki chyba był cel tworzenia ustawy. Inna rzecz to taka, czy udało się go zrealizować. Patrząc na polskie przepisy można przypuszczać, że ustawodawcy istotnie bardziej zależało na ochronie interesów zamawiającego niż wykonawcy.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik Przetargi Publiczne